♦️ Cierpi Na Brak Łaknienia
BRAK łAKNIENIA IN MORE LANGUAGES Using Translate.com for business in Polish to English? Growing network of over 17,000 on-demand translators available 24/7.
Translation for 'cierpi na brak' in the free Polish-English dictionary and many other English translations.
- Aron, odłóż to proszę do mojego samochodu.- powiedziała uprzejmie wskazując na teczki które trzymał w rękach. W jego zielonych oczach malowała się wdzięczność. Potrząsnął lekko głową, a jego rude włosy rytmicznie podskakiwały, jednocześnie opadając na piegowatą twarz.
Definicje te zostały podzielone na 1 grupę znaczeniową. Jeżeli znasz inne znaczenia pasujące do hasła „cierpi na zaburzenia mowy” lub potrafisz określić ich inny kontekst znaczeniowy, możesz dodać je za pomocą formularza znajdującego się w zakładce Dodaj nowy. Pamiętaj, aby definicje były krótkie i trafne.
Mąż cierpi na zarzucanie żółci do żołądka. Mimo przyjmowania leków cierpi na brak łaknienia. Czy podawanie preparatu Apetizer senior będzie błędem i może zaszkodzić ? Mąż ma odpowiednią dietę do swojej choroby, ale nie ma łaknienia.
Polish Budapeszt. Polish Budda. Polish Buenos Aires. Polish Bug. Polish Bukareszt. Living abroadTips and Hacks for Living AbroadEverything you need to know about life in a foreign country.Read more . PhrasesSpeak like a nativeUseful phrases translated from English into 28 languages.See phrases .
Świat cierpi na brak mężczyzn, szczególnie tych, którzy są cokolwiek warci. - Jane Austen. Autor: Pawe
Translations in context of "cierpi na chorobę" in Polish-English from Reverso Context: Ten człowiek cierpi na chorobę sercową.
Każde nowe znaczenie przed dodaniem do naszego słownika na stałe zostanie zweryfikowane przez moderatorów. Słowo „Brak” w słownikach zewnętrznych. Pod spodem znajdziesz linki do zewnętrznych słowników, w których znaleziono informacje związane z wyrazem Brak: » Synonimy do słowa Brak. » Słownik rymów do Brak. » Rymy do
Tłumaczenia w kontekście hasła "zmniejszenie łaknienia" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: zmniejszenie łaknienia, anoreksja, hipertriglicerydemia, zwiększone stężenie triglicerydów we krwi, cukrzyca
Translations in context of "zaburzenia łaknienia" in Polish-English from Reverso Context: Kelly cierpi na zaburzenia łaknienia?
Słownik wyrazów bliskoznacznych wyrażenia brak łaknienia. W niniejszym słowniku synonimów języka polskiego dla wyrażenia brak łaknienia znajdują się łącznie 2 synonimy. Synonimy te zostały podzielone na 1 grupę znaczeniową.
I9ga4X. Brak apetytu u seniora to częsty problem, z którym musi zmierzyć się opiekunka osób starszych. Podopieczny może odmawiać przyjmowania pokarmu, niezależnie od jego rodzaju. Czasami rezygnuje nawet z potraw, które kiedyś uwielbiał. Jeśli ten stan utrzymuje się przez dłuższy czas, może prowadzić do niedożywienia, a nawet poważnego zagrożenia zdrowia i życia. Przeczytaj, jakie mogą być powody niechęci do jedzenia i co możesz zrobić, by pomóc podopiecznemu. Dlaczego osoba starsza nie chce jeść? Brak apetytu u seniora może mieć wiele przyczyn. Podstawową jest naturalne starzenie się organizmu. U człowieka w podeszłym wieku metabolizm znacznie zwalnia. Zmniejsza się ilość wydzielanych enzymów oraz hormonów odpowiedzialnych za łaknienie. Może to objawiać się brakiem apetytu lub szybkim odczuwaniem sytości, nawet po zjedzeniu niewielkich porcji pożywienia. Wraz z wiekiem mogą też pojawić się problemy ze smakiem i węchem. Potrawy, którymi kiedyś senior się zajadał, teraz niekoniecznie będą mu smakowały i będzie odmawiał ich spożywania. Jedną z podstawowych przyczyn braku apetytu są też choroby przewlekłe, na jakie cierpi senior. Schorzenia układu pokarmowego, wrzody żołądka, refluks, nowotwory, choroba wieńcowa, przebyte zawały serca i udary mózgu, niewydolność nerek czy demencja – te wszystkie dolegliwości mają znaczny wpływ na brak apetytu u starszej osoby. Dodatkowo przyjmowane w dużej ilości leki mogą powodować zaburzenia smaku i węchu, a także nudności, biegunki czy zaparcia. W znacznym stopniu może to odbierać seniorowi przyjemność ze spożywania posiłków. Niechęć do jedzenia jest często spowodowana również przez czynniki psychiczne. Obniżony nastrój, świadomość starzenia się i własnych ograniczeń, doskwierające choroby, osamotnienie, depresja – to wszystko nie wpływa pozytywnie na apetyt seniora. Nasz podopieczny może rezygnować nawet z tych potraw, które zawsze uważał za smaczne. Do braku apetytu przyczynia się też brak aktywności fizycznej. Problem ten występuje zwłaszcza u osób leżących. Mała ilość ruchu nie stymuluje ośrodka głodu i sytości, a w konsekwencji senior nie odczuwa potrzeby jedzenia. Nie zapominajmy również o tym, że osoby starsze mogą mieć po prostu problem z gryzieniem pokarmu z powodu ubytków w uzębieniu lub źle dopasowanej protezy zębowej. To też może zniechęcać je do jedzenia. Konsekwencje braku apetytu Mniejsze zapotrzebowanie kaloryczne w starszym wieku jest całkowicie normalne, ale trwały brak apetytu i ograniczanie ilości spożywanych pokarmów może prowadzić do niedożywienia i związanych z nim poważnych zaburzeń funkcjonowania organizmu. Senior, który wyraźnie ogranicza ilość spożywanych pokarmów nie dostarcza sobie niezbędnych witamin i składników mineralnych. Może to prowadzić do wielu dolegliwości, takich jak: anemia (niedokrwistość) – spowodowana niedoborem żelaza; jej objawami są przewlekłe zmęczenie i problemy z koncentracją, zaburzenia rytmu serca – spowodowane niedoborem magnezu i potasu, osteoporoza i mniejsza wytrzymałość kości – spowodowana niedoborem witaminy D i wapnia, czyli ważnego składnika budulcowego kości, choroby układu pokarmowego i wydalniczego, zaburzenia neurologiczne i psychologiczne – spowodowane brakiem witamin z grupy B, słabsza odporność organizmu i większa podatność na różnego rodzaju infekcje, mniejsza wydolność – senior szybciej się męczy, gwałtowny spadek masy ciała, mniejsza tolerancja na leki, co utrudnia skuteczne leczenie przewlekłych chorób. Dla osób w podeszłym wieku niedożywienie jest szczególnie niebezpieczne. W skrajnych przypadkach może doprowadzić do wyniszczenia organizmu i śmierci. Jak radzić sobie z brakiem apetytu u seniora? Aby pomóc seniorowi, który cierpi na brak apetytu powinniśmy poznać przyczynę tego. Na początek zapytajmy naszego podopiecznego, czy nie smakują mu podawane przez nas posiłki, czy może są za duże albo wyglądają nieestetycznie. Osoby starsze często mają swoje sztywne preferencje smakowe i niektórych potraw mogą po prostu nie lubić. Jeżeli tu tkwi przyczyna spróbujmy naturalnymi sposobami zwalczyć brak apetytu i wprowadzić w naszej opiece nad seniorem kilka ważnych zasad. Odpowiednia dieta i dopasowanie posiłków do wieku Na zwiększenie apetytu największy wpływ ma odpowiednia dieta seniora, która uwzględnia stan zdrowia, ale również jego preferencje i możliwości. Musi być też prawidłowo zbilansowana i dostarczać organizmowi seniora wszystkich potrzebnych witamin i minerałów. Posiłki podawane seniorowi powinny być przede wszystkim lekkostrawne. Najlepszym rozwiązaniem będą potrawy gotowane lub duszone oparte na bazie świeżych warzyw, chudego mięsa, ryżu czy kaszy. Przynajmniej dwa razy w tygodniu dołączaj do jadłospisu potrawę rybną. Tłuszcze podawane osobie starszej powinny stanowić głównie oleje roślinne, bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe. Potrawy dodatkowo wzbogacaj aromatycznymi przyprawami, które pobudzają apetyt, takie jak: majeranek, bazylia, czosnek, koper, kolendra, kminek, estragon, tymianek, cząber, liść laurowy i świeże zioła. Można dodawać je niemal do każdego dania. Jeżeli nasz podopieczny ma problemy z gryzieniem zadbajmy o to, by forma i konsystencja posiłku ułatwiła mu jedzenie. Należy wtedy ograniczyć pokarmy stałe czy twarde warzywa, za to warto wprowadzić papki i przeciery. Pamiętajmy, że niektóre produkty nie powinny w ogóle znaleźć się w diecie osoby starszej. Dotyczy to produktów wysoko przetworzonych i z konserwantami, jak np. sosy w proszku czy gotowe posiłki ze słoika. Mogą one wywoływać wiele problemów w pracy układu pokarmowego, jak zgaga, zaparcia, wzdęcia czy nawet bóle brzuszne. Również słodycze i wyroby cukiernicze nasz podopieczny powinien spożywać w ograniczonej ilości. Nie mniej ważne w diecie seniora jest dostarczanie odpowiedniej ilości płynów. Z wiekiem pragnienie jest coraz słabiej odczuwane przez organizm i w związku z tym osoby starsze są narażone na odwodnienie. Do każdego posiłku przygotuj więc coś do picia. Na zwiększenie łaknienia dobrze działają napary z ziół, np. z mięty pieprzowej, kopru czy anyżu. Zadbaj o atrakcyjność i różnorodność potraw Brak apetytu u osób w podeszłym wieku bardzo często ma związek z formą podania posiłku. Dlatego dania podawane seniorowi powinny być nie tylko lekkostrawne, ale też estetycznie podane. Pamiętaj, że to, jak wygląda danie, może wzmocnić lub zupełnie odebrać apetyt. Kolorowe, różnorodne i po prostu ładnie wyglądające na talerzu potrawy dużo bardziej zachęcą seniora do jedzenia, niż np. podawany codziennie bezbarwny kleik ryżowy. Weźmy też pod uwagę preferencje kulinarne naszego podopiecznego i jego upodobania smakowe. Poznajmy jego ulubione składniki lub potrawy, którymi zajadał się ze smakiem przed laty. Jeżeli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych dołączajmy je do jadłospisu. Jednocześnie nie bójmy się wprowadzać większej różnorodności i proponować nowych dań i smaków. Nigdy jednak nie zmuszajmy seniora na siłę do jedzenia czegoś, co mu nie smakuje. Zmień częstotliwość i wielkość podawanych posiłków Kolejnym sposobem na poprawienie apetytu podopiecznego jest przygotowywanie mniejszych porcji posiłku, ale za to częściej w ciągu dnia. Zbyt dużo jedzenia na talerzu może u osoby starszej wywoływać stres związany z obawą, że nie będzie w stanie dokończyć nałożonej porcji. Widok niedużej porcji wprost przeciwnie – może zachęcić ją do jedzenia, nawet jeśli nie będzie mieć na to ochoty. Dlatego przy braku apetytu dużo lepiej sprawdzi się częstsze jedzenie małych porcji, czyli 5-6 posiłków na dobę, co 2-3 godziny. Przyjazna atmosfera i towarzystwo podczas posiłków Każdy posiłek powinien kojarzyć się z miłą chwilą w ciągu dnia. Postarajmy się, żeby podopieczny również czerpał z nich radość. Ponieważ jedzenie w samotności może być przygnębiające, usiądźmy przy stole razem z naszym podopiecznym. Przynajmniej raz dziennie, np. do obiadu, możemy użyć ozdobnej zastawy, postawić na stole kwiaty, czy włączyć spokojną muzykę. Warto też zachęcić seniora, by zmienił piżamę lub codzienny szlafrok na coś bardziej eleganckiego. Dużo daje też odpowiednia atmosfera podczas posiłku. Jeżeli nasz podopieczny ma mniej sprawne ręce, trudniej mu operować sztućcami i dłużej je powinniśmy wykazać się większą cierpliwością – wspierać go i zachęcać do samodzielnego krojenia i nakładania jedzenia. Jeśli to możliwe nie wyręczajmy go i pod żadnym pozorem nie popędzajmy. Również nie wmuszajmy w niego jedzenia. Takie zachowanie może tylko pogłębić jego niechęć do jedzenia. Ruch i świeże powietrze Odpowiednio dobrana aktywność fizyczna doskonale działa na apetyt. Dlatego warto zachęcać seniora przede wszystkim do codziennych spacerów na świeżym powietrzu. Jeśli nasz podopieczny jest sprawny fizycznie i nie ma przeciwwskazań zdrowotnych można wprowadzić również bardziej zaawansowany ruch. Dobrze sprawdza się zwłaszcza pływanie lub nordic walking. Aktywność ruchowa nie tylko zwiększy apetyt, ale również wpłynie pozytywnie na ogólne samopoczucie podopiecznego. Sprawdź również: Jak zadbać o aktywność fizyczną osób starszych. Zasięgnij porady lekarza Jeśli niechęć do jedzenia u naszego podopiecznego długo się utrzymuje, a domowe sposoby pobudzenia apetytu nie przyniosą efektów warto skonsultować problem z lekarzem. Przyczyną może być poważniejsza choroba lub dolegliwości fizyczne, czy psychiczne. Lekarz doradzi, jakie kroki warto podjąć. Być może zaleci odpowiedni preparat, który zwiększy apetyt seniora. Mogą to być np. suplementy błonnikiem w przypadku problemów z jelitami lub suplementy cynkiem w przypadku braku łaknienia. Pamiętaj jednak, aby samodzielnie nigdy nie podawać osobie starszej żadnych leków ani suplementów bez skonsultowania tego z lekarzem. Choć brak apetytu u seniora najczęściej wynika z podeszłego wieku, to nie powinniśmy go lekceważyć. Warto postarać się rozwiązać problem, by nie dopuścić do znacznego pogorszenia się stanu zdrowia naszego podopiecznego. Photo: © Viacheslav Lakobchuk –
Umierają z głodu lub z przejedzenia - i to nie w przenośni. Co dziesiąty człowiek cierpi na tzw. zaburzenia łaknienia. Tęsknota - taką nazwę nosi pierwsza w Europie restauracja dla anorektyczek i bulimiczek, która od pół roku działa w Berlinie. I to z sukcesem: na fali jej popularności lada dzień ma zostać otwarta druga o tym samym profilu. Co nie powinno właściwie zaskakiwać; należałoby zapytać raczej, dlaczego nie powstało do tej pory więcej tego typu lokali. Bo też - jak twierdzi Światowa Organizacja Zdrowia - zaburzenia łaknienia w krajach rozwiniętych przybierają u progu XXI wieku rozmiary epidemii. Szacuje się, że już teraz cierpi na nie co dziesiąty z prostej funkcji zaspokajania głodu stało się źródłem udręk, konfliktów, obsesji i lęków. Umieramy z przejedzenia, głodzimy się na śmierć, objadamy do nieprzytomności, wymiotujemy, podkradamy nocą jedzenie z lodówki, pożeramy je szybko, z obłędem w oczach... Zajadamy swoje stresy, niepowodzenia, brak miłości, konflikty rodzinne i problemy w pracy. Lub namiętnie się odchudzamy - niekiedy aż do śmierci. Na anoreksję umiera blisko 25 procent chorych. Odchudza się intensywnie - według zeszłorocznych badań OBOP-u - co czwarta Polka, a 45 procent ma to w planach. Zaburzenia łaknienia stały się jednym z największych problemów psychicznych trapiących współczesnego Ludzie coraz częściej tracą kontrolę nad jedzeniem. To ono nimi rządzi, zaprząta ich myśli, determinuje czyny, staje się sensem życia - mówi psycholog Barbara Czekaj z Ośrodka Leczenia Nerwic i Zaburzeń Jedzenia w gliwickiego ośrodka - parterowy biały pawilon ukryty wśród drzew - codziennie zapisuje się nowy pacjent. Każdego dnia na różnego rodzaju terapiach walczy z zaburzeniami jedzenia 60 osób. Drugie tyle dzwoni w poszukiwaniu ośrodków jest w Polsce około dziesięciu. W ciągu ostatnich trzech lat zaczęło także działalność blisko 50 gabinetów psychologicznych nastawionych wyłącznie na terapie zaburzeń łaknienia. Pękają w szwach oddziały psychiatrii i neurologii, gdzie - jak w przypadku Warszawy - na przyjęcie trzeba czekać blisko trzy miesiące. W Krakowie od roku funkcjonuje telefon zaufania dla ludzi uzależnionych od jedzenia, codziennie dzwoni ok. 20 osób. A w kraju powstają kolejne grupy anonimowych grubasów, anorektyczek i bulimiczek. Organizowane są dla nich wyjazdy grupowe, terapie, wczasy. Również przy dwudziestu polskich parafiach ( w Sosnowcu, Lublinie, Bydgoszczy) utworzyły się grupy anonimowych żarłoków. Spotykają się co tydzień, by mówić o swoim przekleństwie. Głównie kobiety, bo to one stanowią 90 procent W naszej kulturze jedzenie stało się substytutem miłości, środkiem znieczulającym i uspokajającym - mówi psychiatra dr Bernadetta Izydorczyk. - Sięgamy po nie lub też z niego rezygnujemy, by zagłuszyć nasze lęki. I tak zaczyna się błędne koło. Aby z niego wyjść, potrzebna jest niekiedy długoletnia terapia. Jak w przypadku każdego innego stylowej kamienicy przy ulicy Poznańskiej w Warszawie we wtorkowy wieczór spotykają się uczestniczki cotygodniowej grupy terapeutycznej dla osób mających problemy z łaknieniem. Na krzesełkach ustawionych w koło siadają młodziutkie dziewczyny i dorosłe kobiety. Zadbane, modnie ubrane. Nie wyglądają ani na chore, ani na nieszczęśliwe istoty. Tylko te lekko przygaszone spojrzenia. I te historie, które noszą w - w dżinsach i kolorowym podkoszulku. Jest na pierwszym roku studiów. Wygląda jak tysiące innych nastolatek kręcących się po korytarzach wyższych uczelni. O tym, że cierpi na bulimię, nie wie nikt z jej bliskich. Sztukę prowokowania wymiotów doprowadziła do perfekcji, na zawołanie, niejako samoczynnie, nawet bez konieczności wkładania palców do gardła. Codziennie po kilka razy. W końcu odruch stał się silniejszy od niej, żołądek reagował wymiotami na każdy kęs jedzenia. - To problemy gastryczne, mamo- przekonywała, a rodzice jej terapii u psychologa pierwszy raz sięgnęła głęboko w siebie. Uświadomiła sobie, że bulimia pojawiła się, gdy zaczęła studia na ekonomii. Tak jak chciał ojciec, bo ona nie miała nic do gadania. Po roku terapii zdecydowała się na zmianę kierunku na pedagogikę. Teraz uczy się mieć własne poglądy. Ale wciąż myśli, że jest głupia, brzydka, nikomu niepotrzebna i nic w życiu jej się nie uda. I tę postawę musi wyprostować na sesjach psychologicznych. Wtedy zapomni o Ewelina, anorektyczka. W obcisłej białej bluzce, spódnicy do kolan, niebotycznie wysokich szpilkach wygląda jak modelka. Waży już całe 42 kilo, przytyła całe sześć, i dumnie ogłasza, że przestała już wynosić tłuste mleko z lodówki na balkon. Bo jak stało obok jej chudego na półce, to wydawało jej się, że tłuszcz przejdzie z jednego do drugiego jak mrówki po opakowaniu. Chciałaby kiedyś powiedzieć swoim rodzicom, że nie chce ich już nigdy więcej widzieć. Najchętniej uciekłaby od nich na kraj świata, gdzie nie usłyszałaby, że jest bez sensu i do niczego się nie nadaje. Ale ciągle nie czuje się na waży grubo ponad setkę. Świetna praca w agencji nieruchomości, kochający chłopak, dobre pieniądze i napady jedzenia. Jak w transie zjada sześć pączków naraz, pożera palcami kurczaka z rożna w bramie niedaleko pracy albo pochłania w łazience, gdy nikt nie widzi, bochenek chleba z masłem Taką grubą świnię trzymam w domu - rzuca często jej ojciec na Danuta Wieczorkiewicz, prowadząca terapię, prosi każdą z nich, by opowiedziały, co zdarzyło się w minionym tygodniu. Dziewczyny wróciły właśnie z weekendowego obozu terapeutycznego, gdzie uczyły się szycia. Z dumą albo z płaczem pokazują własnoręcznie uszyte spódniczki, koszulki. - To mozolne budowanie w nich poczucia wartości. Udowodnienie, że są rzeczy, które robią świetnie. Choćby spódnicę - wyjaśnia zajmuje się zaburzeniami łaknienia od 4 lat. Przez jej gabinet przechodzą kolejne zastępy anorektyczek, bulimiczek, ludzie cierpiący na tzw. wilczy głód, czyli binge eating disorder (syndrom niekontrolowanego objadania się), przypadki night eating syndrom, czyli zespół jedzenia nocnego, otyli, ofiary carbohydrate craving (łaknienia cukru) oraz osoby dotknięte tzw. anarchią żywieniową - niekontrolowanym podjadaniem przez cały dzień. Przychodzą doprowadzeni do ostateczności, nienawidzący siebie, często z myślami samobójczymi. Z rozregulowanymi żołądkami, arytmią serca, bolesnymi skurczami łydek, nadżerkami na przełyku. I świadomością, że ich problemy są lekceważone, bo choroba to przecież rak, gruźlica, nadciśnienie, a nie jedzenie. "Weź się w garść" - słyszą od bliskich. "Schudnij". "Zacznij jeść". "Znajdź sobie jakieś hobby".- Tymczasem u podstaw tych zaburzeń leżą problemy emocjonalne i kłopoty z komunikacją w rodzinie. To nie są fanaberie, wymysły dojrzewających dziewcząt czy znudzonych kobiet. To poważne choroby, uzależnienia, które trzeba leczyć - mówi twardo cierpiących na zaburzenia łaknienia jest wśród nastolatek. - Okres dorastania jest trudny, a podatność na wzorce kultury, czyli bycie szczupłym, wyjątkowo silne- mówi psycholog Bogusław Zespole Szkół Sportowych nr 1 w Warszawie właśnie dzwonek ogłosił przerwę. Na korytarzach kłębi się tłum Iwona Zalech obserwuje kolejne roczniki dziewcząt i chłopców przychodzące do szkoły. Wie jedno: wszyscy się odchudzają. Z roku na rok coraz Dziewczyny to uwielbiają. Wymieniają się między sobą dietami, kolorowymi gazetami z zestawami ćwiczeń. To odchudzanie najlepiej widać w szkolnej stołówce. 13-14-latki nie chcą jeść, odsyłają z powrotem do kuchni całe porcje - opowiada Zalech. Zauważyła, że dziewczyny najchętniej odchudzają się w grupach. Dobierają się po trzy, cztery i robią zawody, która więcej i szybciej schudnie. Pilnują się tej szkole w zeszłym roku były dwa przypadki anoreksji. To mniej niż polska średnia. Z badań przeprowadzonych przez pracowników Katedry Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wynika, że w przeciętnym polskim gimnazjum czy liceum na anoreksję lub bulimię chorują 3-4 osoby. Na różnego rodzaju zaburzenia łaknienia cierpi 10 procent nastoletnich dziewcząt. Z tego 3 procent ma bulimię, a jeden procent - anoreksję. Reszta to tzw. niespecyficzne zaburzenia jedzenia, czyli, mówiąc prosto, wychudzone do granic możliwości anorektyczki, którym jeszcze nie zaniknęła miesiączka, albo bulimiczki, które wymiotują rzadziej niż dwa razy w Przybywa wciąż dziewcząt, które bardzo ostro się odchudzają. To swoista moda - mówi dr Maciej Pilecki z Katedry Psychiatrii Dzieci i Młodzieży UJ w w 1999 roku naukowcy tej placówki przebadali populację krakowskich nastolatków, aż 14,3 procent dziewcząt i 7,7 procent chłopców przyznało się do wymiotowania po posiłkach. Chęć taką odczuwała co czwarta nastolatka i co dziesiąty chłopak. 65 procent dziewcząt i 36 procent chłopców starało się nie jeść pomimo odczuwania badań HBSC (Health Behaviour in School-aged Children) prowadzonych z ramienia WHO także w Polsce w 2002 r. (badaniem objęto 35 krajów) wynika, że polski nastolatek jest gremialnie przeświadczony o swej nadwadze. - Uważa tak 57 procent piętnastolatków. Gorzej od nas ocenili się tylko młodzi mieszkańcy Słowenii - mówi Hanna Kołoło z Uniwersytetu Warszawskiego, która opracowywała wyniki badań. - Tymczasem z analizy ich wagi wyszło, że tylko 6 procent miało nadwagę, a do odchudzania przyznało się 57 procent polskich nastolatek. Porażająco Wachułka z Krakowa wie sporo o odchudzaniu. Siedem lat temu w jej głowie narodził się pomysł na zrzucenie paru Zatrułam się czymś na zagranicznej wycieczce i przez trzy dni nie mogłam nic jeść. Nagle wszystkie ubrania zrobiły się za luźne - opowiada 24-latka popijająca dietetyczną colę. - Potem zewsząd słyszałam: ach, ale świetnie wyglądasz. Byłam w siódmym niebie. Postanowiłam chudnąć Kasi była prosta: jeden zerotłuszczowy jogurt dziennie. Za to trzy razy w tygodniu basen i intensywne jeżdżenie na rowerze. Wytrwała tak 10 miesięcy, w czasie których schudła 20 kilogramów. - Czułam się świetnie, tryskałam energią i samozadowoleniem, było mi wprawdzie zimno, ale co tam. Nareszcie opanowałam głód. Byłam panią własnej woli - mówi przeraziło jej, że zatrzymał się okres, zmatowiały włosy, a ręce i stopy nie dawały się rozgrzać. Waga łazienkowa pokazywała 48 kilogramów. Rodzice zaprowadzili ją do psychologa. Diagnoza - anoreksja, czyli jadłowstręt - wywołała uśmiech politowania na jej twarzy. "Jaki jadłowstręt, ja przecież lubię jedzenie, tylko go nie jem" - myślała. Postanowiła wyleczyć się sama. Ustaliła sobie dzienną dawkę kalorii na trzysta, potem podwyższyła na siedemset. Skrupulatnie zapisywała w grubych zeszytach każdy kęs, liczyła kalorie, nawet we śnie. A kiedy postanowiła normalnie jeść, wpadła w bulimię. To typowa droga anorektyczek, dotyka 70 procent z nich. - Jadłam to, co natychmiast dawało mi poczucie sytości: czekoladę, nutellę, orzeszki, chipsy. Zaczęłam ostro się przeczyszczać. W końcu straciłam poczucie szacunku do siebie. Wiesz, anoreksja jest na swój sposób czysta, bulimia z głową w toalecie to jej zaprzeczenie - Kasia odwraca głowę. - A jak wyjadasz mrożonki z lodówki, byle coś zjeść, to czujesz się naprawdę podle...W końcu trafiła do psychologa, terapia trwała pół roku i zakończyła się Mam męża, studiuję psychologię. Założyłam stronę internetową o anoreksji, mówię głośno o swojej chorobie, żeby pokazać dziewczynom, że z tego można wyjść, choć to choroba bardziej śmiertelna niż białaczka. Umiera blisko 25 procent chorych - zgony niewątpliwie przyspieszają "wspomagacze", którymi kobiety posiłkują się przy odchudzaniu. Prócz niezliczonych "herbatek" przeczyszczająco-odwadniających, dostępnych zupełnie legalnie w każdym sklepie spożywczym, są to lekarstwa zawierające amfetaminę i pseudoefedrynę bądź narkotyki w czystej postaci: zagłuszają poczucie głodu, przyspieszają spalanie kalorii, dodają - przynajmniej na chwilę- energii. - Potem nie wiadomo, co leczyć najpierw - mówi Gabriela Gajowiec-Krauze, psycholog i kierowniczka Wojewódzkiego Ośrodka Zapobiegania i Leczenia Uzależnień w podkreślają, że kobiety z zaburzeniami łaknienia, nawet te sięgające po narkotyki, to nie margines społeczny. Przeciwnie - anoreksja najczęściej dotyka te spokojne, ułożone, ambitne, z wysokim IQ. - To najczęściej prymuski. Wszystko robią najlepiej. Jak się uczą, to na same piątki, jak odchudzają, to do śmierci - opowiada Barbara Czekaj. Totalna kontrola nad sobą: jeśli nie nad swoim życiem, to przynajmniej nad własnym zawsze pochodzą z tzw. dobrych rodzin. Bez picia i bicia, z obiadem codziennie na stole. Tyle że w tych rodzinach nie rozmawia się o uczuciach. A tym bardziej nie krzyczy ze złości, nie tupie nogami. Grzecznie, sucho, zimno. - Wiele dzieciaków tak naprawdę rozmawia z rodzicami wyłącznie o jedzeniu: czy jadłeś śniadanie, dlaczego nie zjadłeś zupy, zrobiłam kolację, zjedz, proszę, choć kanapkę- opowiada Danuta Wieczorkiewicz, która prowadzi warsztaty dla rodziców dzieci, mających problemy z jedzeniem, z nadwagą i bez apetytu. - Dziecko szybko to sobie uświadamia i zaczyna manipulować jedzeniem, by zwrócić uwagę mamy i taty. Przestaje jeść, grymasi, a rodzice biegają za nim z łyżeczką. Albo inaczej: je za trzech, by zdobyć ich aprobatę, aż wreszcie przerażeni puchnącym w oczach potomkiem zaczynają pilnować przed nim jedzenia - opowiada Wieczorkiewicz. I tak całe życie zaczyna kręcić się wokół Bogusława Włodawca, psychologa, anoreksja czy bulimia to chorobliwy sposób na wyrażanie uczuć. Wspomina pacjentkę, która tak opowiadała mu o swoich relacjach z rodzicami: "Jak im mówię, że jestem zrozpaczona, to tylko wzruszają ramionami. Ale jak rzygam, to już widzą problem, bo marnuje się jedzenie".Barbara Czekaj zna dobrze takich rodziców. Przychodzą do niej do ośrodka ze słaniającą się na nogach anorektyczką i pytają od drzwi, czy terapia nie będzie kolidowała z zajęciami z angielskiego. - Chcą wyników szybko, najlepiej w dwa tygodnie. Gdy słyszą, że to może trwać nawet dwa lata, są oburzeni - jednak choroba rozwija się po cichu aż do tragicznego finału. A rodzicom pozostaje tylko głuche przeświadczenie, że zawiedli na całej linii. Tak też mówi o sobie Dorota, ekonomistka, matka Amelii: zawiodłam moją córkę. Amelia przez miesiąc prowadziła swój pamiętnik na portalu Tylko przez miesiąc, bo umarła. W lutym tego roku zagłodziła się na śmierć. Mama odnalazła internetowe zapiski córki przypadkiem. Siedli z mężem i płakali, czytając dziennik umierania ich jedynaczki."6 stycznia 2005: Mam na imię Amelia i wyglądam na 12 lat. Mam 170 cm wzrostu i 38 kg wagi. Lubiłam wiosnę, kwiaty, śpiew ptaków i pewnego lutego 2005: Każdego dnia jest mnie coraz mniej. Każdy ruch sprawia mi ból. Kiedy kładę się spać, jest mi tak niewygodnie, jakbym spała na kamieniach, a to moje lutego 2005: piszę po raz ostatni, bo jutro idę do szpitala. Ja już z trudem chodzę, nie mogę wysiedzieć przed komputerem. Nie wiem, po co lutego 2005. Tu mama Amelii. Córka zmarła 12 dni temu".Dorota mówi, że nawet nie zauważyła, że Amelia zaczęła się odchudzać. Uświadomiła to sobie, gdy z córką było już źle - opowiada. - Była bardzo szczupła, dorabiała sobie jako modelka na pokazach mody dla nastolatków. Pewnego dnia kapelusz upadł jej na podłogę. Gdy się po niego schyliła, nie mogła się już podnieść. Nie miała siły. Koleżanki ściągnęły z niej te koronki, falbanki, ubranka i zobaczyły żywy szkielet. Jedna z dziewczyn zemdlała z przerażenia. Amelka poprosiła o pomoc, ale było już za późno. Nie pomógł psycholog, kilkumiesięczne terapie na oddziale zamkniętym. Organizm nie przyswajał jedzenia. Umarła w szpitalu - mówi cicho Dorota i po raz tysięczny zastanawia się, gdzie popełniła błąd, czego nie dojrzała w oczach córki, gdy ta pierwszy raz odmówiła zjedzenia kanapki. Nigdy się już tego nie można jednak samej tylko rodziny obwiniać o powodowanie zaburzeń łaknienia. Sama nauka do dzisiaj nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, co jeszcze się za nimi kryje. Pewnie predyspozycje genetyczne, głód uczuć, niska samoocena, podatność na wzorce kultury, lansujące chudość. - Przyczyny chorobliwego odchudzania się i objadania są dokładnie takie same - podkreśla Marzena Kosińska z Warszawy nieraz budziła się w łóżku z okruchami ciastek, przylepionymi do poduszki czy kawałkiem kiełbasy ściskanej w ręku. Napady głodu były silniejsze od niej. W nocy zupełnie nad nimi nie panowała, jadła nieświadomie, jakby we śnie. Potem rano bardzo się dziwiła, że zniknęły wędliny z lodówki i mleko. Czasami przez cały dzień nie jadła nic, by wieczorem rzucić się na górę jedzenia, innego dnia - systematycznie, co dwie godziny robiła spustoszenie w Jadłam wszystko, co wpadło mi w ręce, mieszałam kiełbasy z ciastami, mleko z mięsem. Obojętnie, byle napchać brzuch - opowiada Marzena. Kolejne diety, chudnięcie i tycie, lecz wskazówka wagi łazienkowej wciąż oscylowała wokół 120 Potwornie się wstydziłam. Jak w islamie chodziłam dwa kroki za mężem, a im bardziej użalałam nad sobą, tym chętniej sięgałam do lodówki - wyjaśnia kobieta. To było zamknięte koło, z którego Marzenie udało się wyjść dopiero dzięki operacji założenia opaski na żołądku. - I przewartościowania swojego życia - mówi z uśmiechem Marzena, która waży teraz 76 kg. Przy pomocy psychologa zaczęła się zastanawiać, co tak naprawdę kryło się za potrzebą permanentnego jedzenia. - Zapychałam nim problemy w pracy, nerwy. Uświadomiłam sobie, że w dzieciństwie cały świat kręcił się wokół mojego brata, który urodził się z wylewem krwi do mózgu. Wszystkie pieniądze szły na to, by postawić go na nogi. A ja, zepchnięta na drugi plan, rekompensowałam sobie podjadaniem samotność i brak zainteresowania rodziców. I z takim bagażem weszłam w dorosłość - takie jak Marzena muszą nauczyć się prowadzenia dialogu z sobą i wsłuchiwania w swój organizm. - Uczymy je rozpoznawać uczucia - mówi Barbara Czekaj. Choćby obserwując, po jakie pokarmy sięgają nieświadomie. Kiedy nachodzi je ochota na słodkie, to pewnie chcą sobie coś osłodzić, zrekompensować, nagrodzić siebie. Twarde pokarmy, zgniatane, rozrywane zębami pomagają odreagować złość. A miękkie, mleczne, łagodne mogą kryć potrzebę miłości i Adam Barbuziński, masażysta z Koszalina, nawet nie wyobraża sobie, że mógłby co dwie godziny sięgać po jedzenie. On? Człowiek, który do każdego posiłku podchodzi jak do mszy świętej, starannie dobierając wartościowe produkty zbożowe i proteinowe we właściwych proporcjach? A jednak Adama wiele łączy z korpulentną Marzeną. Także dla niego jedzenie i waga ciała stały się obsesją. Za ostre odchudzanie wziął się w szkole średniej, kiedy uznał, że jest za gruby. - Nie jadłem prawie nic: sałata, marchewka, kromka ciemnego pieczywa dziennie. W ciągu 3 miesięcy zrzuciłem 16 kilo. Wyglądałem świetnie, tyle tylko że gdy się pochyliłem, leciała mi krew z nosa i mdlałem przy najmniejszym wysiłku - opowiada Adam, wysoki blondyn z szerokim uśmiechem. Opalony i zrelaksowany, aż trudno uwierzyć, że przez blisko 7 lat walczył z bulimią i anoreksją - na przemian. A jednak od dnia rozpoczęcia diety życie Adama koncentrowało się na jedzeniu. - Przez 24 godziny na dobę myślałem o tym, co zjem. Układałem jadłospisy, po każdym posiłku serwowałem sobie intensywny wysiłek: 100 brzuszków, 200 przysiadów, potem mierzenie bicepsów i kontrola wagi. W końcu przestałem spotykać się z ludźmi, bo przeszkadzali mi w diecie. Nie otwierałem nikomu do wojska. W tajemnicy przed kolegami trzymał centymetr w kieszeni i mierzył się po każdym obiedzie. - Byłem w rozsypce psychicznej. Najbardziej bałem się, że każą mi zjeść coś tłustego. Albo że pojedziemy na poligon i nie będę mógł stosować diety - wspomina z przejęciem. Po powrocie z wojska dołożył do diety końskie dawki środków przeczyszczających i prowokowanie wymiotów. Dopiero po czterech latach, kiedy już całkiem wysiadł fizycznie i odizolował się od ludzi, postanowił się leczyć. - Wyszedłem z tego sam, dzięki silnej woli. Obłożyłem się poradnikami na temat odżywiania i motywacji. Jakoś się z tego wykaraskałem - mówi z zadumą wpadł w ostrą fazę choroby, był klasycznym przykładem tego, co psycholodzy nazywają dziś syndromem gotowości anorektycznej (SGA). Ta nazwa pojawiła się w fachowej literaturze zaledwie cztery lata temu i opisuje stan objawiający się obsesyjnym liczeniem kalorii, wzmożoną liczbą ćwiczeń fizycznych, przesadną dbałością o wygląd, ciągłym ważeniem się i oglądaniem w lustrze z tendencją do przeceniania rozmiarów swojego ciała. SGA może, ale nie musi rozwinąć się w chorobę. Amerykanie szacują, że syndrom ten występuje nawet u 70 proc. młodych Zaburzeń łaknienia będzie coraz więcej, bo współczesny świat jest skoncentrowany na jedzeniu i ciele. Walczymy z otyłością, walczymy z nadmierną chudością, z tłuszczem, cellulitem, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę walczymy ze sobą - mówi Barbara Kluckholn, amerykański antropolog, pisał, że każda kultura ma swoje ulubione zaburzenia umysłowe. Wygląda na to, że po wiekach histerii czy melancholii zaburzeniempsychicznym współczesnego zamożnego świata stało się trywialne jedzenie. Źródło: Newsweek_redakcja_zrodlo
Jak pomóc cierpiącym na zaburzenia apetytu W MILIONACH domów na całym świecie ktoś z członków rodziny cierpi na zaburzenia apetytu. Gdzieniegdzie bardzo rozpowszechniły się takie choroby, jak bulimia, czyli wilczy głód (napady obżarstwa połączone z prowokowaniem wymiotów i braniem środków przeczyszczających), anorexia nervosa, inaczej jadłowstręt psychiczny (długotrwały brak łaknienia) oraz kompulsywne objadanie się (takie, nad którym nie można zapanować). Większość ofiar to kobiety, przy czym ani wiek, ani stan cywilny nie robi tu żadnej różnicy. Są wśród nich zarówno dzieci i nastolatki, jak i osoby starsze, nawet w wieku emerytalnym.* Ponieważ stanowią przeszło 90 procent chorych, dlatego w tym artykule mówimy głównie o kobietach. Gdy choruje bliska ci osoba, bez wątpienia chciałbyś jej pomóc. Ale mówić kobiecie dotkniętej bulimią, żeby przestała się objadać i wywoływać wymioty, to jak prosić chorego na zapalenie płuc, żeby przestał kaszleć. Niczego nie osiągniesz, jeśli najpierw nie zorientujesz się w skomplikowanych zaburzeniach emocjonalnych, które często leżą u podłoża choroby. A zatem szczere chęci nie wystarczą — potrzeba wiedzy fachowej. Czasami wszystkiemu winne jest nadużycie seksualne, którego ofiarą padła w przeszłości dana kobieta. W takich wypadkach zwykle nie obejdzie się bez wizyty u specjalisty.* Dojdź do sedna problemu Nie zawsze łatwo jest zauważyć, że córka, żona czy koleżanka ma zaburzenia apetytu, gdyż chora często stara się to ukryć (zob. tekst w ramce). Ale rzadko kiedy zdoła dać sobie radę o własnych siłach. Im wcześniej porozmawiasz i udzielisz pomocy, tym większe są szanse na wyzdrowienie. Zanim jednak dojdzie do rozmowy, starannie zaplanuj, co i kiedy powiedzieć. Wybierz taką porę, żebyś był spokojny i żeby nikt wam nie przeszkadzał. Jeżeli się do tego źle zabierzesz i na przykład zaczniesz chorą straszyć, trudniej będzie wam się porozumieć i tylko pogorszysz sprawę. Kiedy zwracasz się do osoby, u której podejrzewasz zaburzenia apetytu, powiedz konkretnie, o co ci chodzi, ale nie czyń z tego zarzutu. Oto propozycja: „Bardzo schudłaś. Wszystko jest na ciebie za luźne. Nie domyślasz się dlaczego?” Albo: „Słyszałem, jak wymiotowałaś w łazience. Wiem, że to dla ciebie trochę krępujące, ale chcę ci pomóc. Czy możemy porozmawiać otwarcie?” Jeżeli nawet chora się pogniewa bądź zaprzeczy, to gdy zachowasz spokój, może uda ci się ją nakłonić do rozmowy (Przysłów [Przypowieści] 16:21). Na początek mógłbyś dążyć właśnie do takiej szczerej wymiany myśli. Kłopoty z łaknieniem często powstają w domach, w których zbyt wielką wagę przykłada się do szczupłej sylwetki lub tam, gdzie chwali się dzieci przede wszystkim za wygląd i osiągnięcia. Jeżeli więc ktoś w rodzinie cierpi na zaburzenia apetytu, reszta domowników musi poważnie przemyśleć swe nastawienie i swą hierarchię wartości. Być może trzeba będzie dokonać jakichś zmian. Ich wysiłki nierzadko decydują o tym, czy chora powróci do zdrowia. Unikaj próby sił W pewnej rodzinie doprowadzeni do ostateczności rodzice dosłownie wpychali jedzenie córce cierpiącej na jadłowstręt psychiczny, ale dziewczyna z satysfakcją się im opierała. Zrozum więc, że nie uda ci się nikogo zmusić ani do jedzenia, ani do pohamowania napadów żarłoczności. Im większą wywierasz presję, tym silniejszy jest opór. „Za każdym razem, gdy wspominałem o jedzeniu, sytuacja się pogarszała. Po prostu nie mogłem więcej wracać do tego tematu” — wyznaje Joe, którego córka Lee omal nie umarła z powodu jadłowstrętu. Jej matka, Ann, wyjaśnia, co w końcu poskutkowało: „Pomogliśmy jej nabrać przekonania, że potrafi panować nad tym, co robi, i wcale nie musi popadać w takie skrajności. To uratowało jej życie”. Warto przestać kłaść nacisk na kwestię jedzenia. Pomóż chorej pojąć, że gdy je, nie robi tego dla ciebie, ale dla samej siebie. Pomóż chorej uwierzyć we własne siły Większość kobiet cierpiących na zaburzenia apetytu to perfekcjonistki. Wiele z nich nie zaznało w życiu zbyt dużo niepowodzeń. Czasem przyczyniają się do tego rodzice, i to w najlepszej wierze. W jaki sposób? Przez nadopiekuńczość i oszczędzanie dziecku wszelkich kłopotów. Dlatego rodzice muszą pomóc córce pojąć, że jej błędy to rzecz ludzka i absolutnie nie przekreślają jej wartości. W Księdze Przysłów 24:16 czytamy: „Bo sprawiedliwy może upaść nawet siedem razy, a na pewno się podźwignie”. Jeśli zrozumie, że niepowodzenia są czymś normalnym, przejściowym i możliwym do pokonania, nie załamie się po byle porażce. Rodzice muszą też w pełni zaakceptować fakt, że każde dziecko jest inne. Jeżeli jako chrześcijanie starają się wychowywać je „podług wytycznych Jehowy”, to powinni też pozwolić mu zachować indywidualność (Efezjan 6:4). Nie próbujcie wtłoczyć córki w wymyślone przez siebie ramy. Jeżeli ma wyzdrowieć, musi czuć, że szanujecie jej odrębność. Dbaj o swobodną wymianę myśli W wielu rodzinach, w których dziecko lub żona cierpią na zaburzenia apetytu, brakuje wymiany myśli. Chora zwykle ma kłopoty z wyrażaniem swych prawdziwych odczuć, jeśli wie, że rodzice czy mąż ich nie podzielają. Zdarza się to zwłaszcza w domach, gdzie rządzi zasada: „Jeżeli nie masz nic mądrego do powiedzenia, to się nie odzywaj”. W takiej sytuacji chora broni się przed frustracją, zajmując się jedzeniem. Na przykład Matthew nie potrafił pomóc żonie cierpiącej na kompulsywne objadanie się. „Kiedy jest zdenerwowana, wybucha płaczem, a potem zaczyna jeść” — ubolewa. „Nigdy (...) mi nie mówi, co ją gryzie”. Terapeuta poradził im, by co tydzień wygospodarowali dla siebie godzinę i na osobności wysłuchali swych żalów, nie przerywając sobie nawzajem. „Dzięki temu otworzyły mi się oczy” — mówi Matthew. „Nie miałem pojęcia, że Monica jest nieszczęśliwa z tylu powodów i że mogę być temu winien. Myślałem, że potrafię słuchać, a wcale tak nie było”. Jeżeli więc chcesz pomóc żonie lub córce, bądź gotów wysłuchać jej utyskiwań. Biblia radzi nakłonić ucha na „krzyk maluczkiego” (Przysłów 21:13, Biblia poznańska). Właśnie tego musieli się nauczyć Joe i Ann. „Musiałem się odzwyczaić od wyciągania pochopnych wniosków i ujawniania irytacji, gdy Lee miała odmienne zdanie” — wyznaje Joe, mówiąc o swej córce cierpiącej na jadłowstręt. Jego żona Ann dodaje: „Słuchaj, co córka ma do powiedzenia. Nie mów za nią. Dowiedz się, co naprawdę myśli”. Ann tak to zilustrowała: „Przedtem gdy Lee skarżyła się, że ktoś ją zranił, tłumaczyłam, że z pewnością nie chciał tego zrobić. Ale to jeszcze bardziej wytrącało ją z równowagi. Teraz w takich sytuacjach mawiam: ‚Rzeczywiście, musiało cię to zaboleć. Rozumiem, dlaczego jest ci tak przykro’. Nie koryguję od razu jej poglądu, ale po prostu staram się wczuć w jej położenie”. Nie zakładaj więc z góry, że znasz cudze pobudki lub uczucia, lecz uważnie słuchaj. Swobodna wymiana myśli uspokaja wzburzone emocje, które mogłyby skłaniać kobietę do niezdrowego objadania się. Dawn wyjaśnia, dlaczego nie ma już nawrotów bulimii: „Kiedy jestem zdenerwowana, rozmawiam z mężem, który mnie zawsze rozumie i pociesza”. Przejawiaj ofiarną miłość Pewien ojciec, którego córka zmarła na niewydolność serca wywołaną bulimią, udziela takiej rady: „Nigdy nie myśl, że już wystarczająco kochasz swe dzieci”. Nie szczędź im więc wyrazów miłości. Niech córka czy żona wie, że twoje uczucie do niej nie zależy od jej wyglądu lub osiągnięć. Ale niełatwo kochać osobę nękaną zaburzeniami apetytu. Konieczna jest do tego ofiarna miłość, którą według Biblii cechuje życzliwość, cierpliwość oraz gotowość do przebaczania. Kto przejawia taką miłość, ten stawia cudzą pomyślność ponad własne dobro (1 Koryntian 13:4-8). Kiedy pewni rodzice dowiedzieli się, że ich córka choruje na bulimię, poczuli się zupełnie zagubieni. „Uważałem, że jeśli nie wiadomo, co począć, najlepiej zrobić coś miłego” — mówi ojciec. „Zdawałem sobie sprawę, że jest wartościową dziewczyną, tylko ma bardzo poważne problemy ze sobą. Zrobić dla niej coś miłego znaczyło dodać jej otuchy”. Zapytał więc córkę: „Czy masz coś przeciwko temu, żebyśmy z mamą regularnie się dowiadywali, jak sobie z tym radzisz?” Córka doceniła tę serdeczną troskę, toteż rodzice od czasu do czasu rozmawiali z nią o jej kłopotach. „Czasami wytrzymywała kilka dni, później kilka tygodni, w końcu kilka miesięcy” — opowiada ojciec. „Ale gdy przyznawała się do kolejnej porażki, staraliśmy się ją podtrzymać na duchu i nie wywoływać wrażenia, że jesteśmy rozczarowani”. Matka dodaje: „Dużo rozmawiałyśmy. Zapewniałam ją, że robi wyraźne postępy. Mówiłam: ‚Nie poddawaj się. Tym razem udało ci się wytrzymać dwa tygodnie. Zobaczymy, ile wytrzymasz następnym razem’”. „Dziwaczne nawyki córki uchodziły naszej uwagi między innymi dlatego, że rzadko kiedy jedliśmy wspólnie kolację” — zaznacza ojciec. „Zmieniłem więc rozkład swoich zajęć, aby jadać kolację z rodziną”. Dzięki temu oraz dzięki cierpliwości i czułości rodziców córka całkowicie wyzdrowiała. Starając się pomóc chorej, nie zapominaj, że przejawem miłości jest narzucenie niezbędnej dyscypliny (Przysłów 13:24). Nie chroń jej przed skutkami jej poczynań. Jeżeli będzie musiała za własne pieniądze odkupić żywność zjedzoną podczas napadu obżarstwa albo posprzątać w łazience, którą zabrudziła pobudzając się do wymiotów, może nauczy się poczuwać do odpowiedzialności za swe zachowanie. Gdy konsekwentnie wymagasz od niej przestrzegania rozsądnych reguł domowych, dajesz wyraz przekonaniu, iż jest w stanie należycie sobą pokierować. Nabierze wtedy więcej szacunku dla siebie, którego na ogół brak osobom z zaburzeniami apetytu. Rozbita wewnętrznie chora może czasem rzucić jakieś gniewne słowo. Postaraj się wtedy zrozumieć, co się za tym kryje. Spróbuj ustalić powód tej „udręki” i jakoś jej zaradzić (Joba [Hioba] 6:2, 3, Bw). Buntowniczość i opryskliwość córki cierpiącej na jadłowstręt psychiczny okazała się dla Ann i Joe nie lada próbą. „Nie wyrzuciliśmy jej na ulicę, tylko staraliśmy się okazywać jej miłość” — wspomina Ann. Joe uzupełnia: „Nieustannie szukaliśmy sposobu, żeby jej pomóc, i zapewnialiśmy ją, że bardzo nam na niej zależy”. Co to dało? Córka w końcu uświadomiła sobie, że rodzice ogromnie ją kochają i zaczęła otwierać przed nimi serce. Choroba córki jest wielkim przeżyciem dla rodziców, zwłaszcza dla matki. Mężowie muszą więc pokrzepiać żony na duchu. Nie pozwólcie, by choroba dziecka zrujnowała wasze małżeństwo. Pamiętajcie, że wasze możliwości są ograniczone. W niektórych wypadkach trzeba zwrócić się o pomoc do kogoś spoza rodziny. Weź pod uwagę wszystkie okoliczności i wybierz najlepsze rozwiązanie. Jeżeli chora nie jest tym zachwycona, zdobądź się na stanowczość. Wytłumacz jej, że zrobisz wszystko, co w twojej mocy, by ją ratować, ale nie składaj obietnic bez pokrycia. Nieraz poczujesz się bezsilny, a sytuacja wyda ci się beznadziejna, ale nigdy nie zapominaj, że swe kłopoty możesz przedstawić w modlitwie Bogu miłości. On potrafi pomóc! „Pojęliśmy, że sami sobie nie poradzimy” — wyznaje Joe. „Nauczyliśmy się pokładać całkowitą ufność w Jehowie Bogu. On nigdy nas nie zawiódł”. [Przypisy] Zobacz artykuł „Kto cierpi na zaburzenia apetytu?” w Przebudźcie się! z 22 grudnia 1990 roku (wyd. ang.). Zobacz artykuł „Pomoc dla ofiar kazirodztwa” w pokrewnym czasopiśmie Strażnica z 1 października 1983 roku (wyd. ang.). [Ramka na stronie 13] NIEKTÓRE OBJAWY ZABURZEŃ APETYTU ◼ Skąpe odżywianie się, takie jak w czasie ścisłej diety albo głodówki ◼ Krańcowa utrata masy ciała albo znaczne wahania wagi ◼ Dziwaczny sposób jedzenia, na przykład krojenie wszystkiego na kawałeczki ◼ Paniczny lęk przed przytyciem, nawet gdy ktoś mało waży ◼ Nadmierne interesowanie się jedzeniem i (lub) odchudzaniem, ciągłe mówienie o tym, a nieraz także intensywne uprawianie ćwiczeń fizycznych ◼ Utrata miesiączki ◼ Unikanie towarzystwa, odosabnianie się, a zwłaszcza przesiadywanie w łazience ◼ Zaburzenia emocjonalne, takie jak depresja albo nerwowość ◼ Objadanie się w chwilach gniewu, zdenerwowania czy podniecenia ◼ Nadużywanie tabletek odchudzających, środków moczopędnych i przeczyszczających [Ilustracja na stronie 15] Trzeba umieć słuchać i wczuwać się w cudze położenie
Nowotwór jest zazwyczaj chorobą długotrwałą i coraz częściej postrzegamy go jako schorzenie przewlekłe. Niestety, niektórych typów nowotworów złośliwych współczesna medycyna nadal nie potrafi wyleczyć. Zdarza się, że rak prowadzi do śmierci. Agonia jest tematem trudnym, kłopotliwym, skrywanym i wstydliwym. Boimy się o niej mówić, dlatego o śmierci i jej objawach rozmawia się rzadko. Warto jednak spróbować zmierzyć się z tym co nas spotkało i przełamać strach. Oto garść informacji dla opiekunów, którzy towarzyszą osobom w najbardziej zaawansowanym stadium choroby nowotworowej. Poznaj symptomy i objawy śmierci oraz znamiona bliskiej agonii. Objawy śmierci – czyli po czym poznać zbliżającą się agonię? Umieranie – jak rozpoznać, że to już Proces umierania jest ostatnim okresem życia, czasem pomiędzy życiem a śmiercią, w którym dochodzi do szeregu zmian prowadzących do zatrzymania czynności ośrodkowego układu nerwowego, układu krążenia i oddychania. W trakcie śmierci dochodzi do wygasania objawów życia i narastania zjawisk nekrofizycznych oraz nerkochemicznych prowadzących do nieodwracalnej śmierci biologicznej. Przestrzeń pogranicza pomiędzy życiem, a śmiercią oraz samo umieranie stanowią wielką tajemnicę – dla chorego, jego rodziny oraz zespołu hospicjum. Zbliżając się do kresu życia i tzw. momentu granicznego chory konfrontuje się ze sobą, swoimi bliski oraz wszystkimi, którzy towarzyszą mu w umieraniu. ZAJRZYJ: OPIEKA TERMINALNA Symptomy zbliżającej się śmierci – etapy umierania. W zaawansowanym stadium choroby nowotworowej, wyodrębnia się często trzy okresy: Okres preterminalny – charakteryzuje się stanem daleko zaawansowanej choroby, w którym chory znajduje się we względnie dobrym stanie ogólnym, nie ma jednak możliwości dalszego leczenia, na przykład przez zastosowanie środków hamujących rozwój nowotworu; Faza terminalna – okres choroby, w którym zauważa się nieodwracalne pogorszenie ogólnego stanu chorego z nasileniem dolegliwości fizycznych, połączonych z ograniczeniem sprawności ruchowej; okres ten trwa zwykle około 4-6 tygodni; Okres umierania (agonii) – obejmuje kilka ostatnich dni i godzin życia chorego; na ogół występuje w nim osłabienie fizyczne i zmiany psychiczne oraz odmowa przyjmowania pokarmów. W podejściu do osób ciężko chorych i umierających ważne jest rozpoznanie tzw. punktu bez powrotu. Punkt ten jest początkiem umierania – momentem, od którego przesadne stosowanie leczenia (tzw. terapii uporczywej) jest nieetyczne i nie prowadzi do wyleczenia. Co więcej, takie działania mogą wiązać się z bezpośrednim zwiększeniem cierpienia chorego – a pośrednio, również jego bliskich, rodziny i opiekunów. ZOBACZ: OSTATNIE GODZINY PRZED ŚMIERCIĄ Jakie są fizyczne objawy śmierci? Jakie są psychiczne objawy śmierci? Utrata łaknienia, zaburzenia połykania Jakościowe zaburzenia świadomości: niepokój, pobudzenie, splątanie, majaczenie Zaburzenia oddychania Ilościowe zaburzenia świadomości: narastająca senność do śpiączki Oddychanie przez otwarte usta, pojękiwanie, rzężenie przedśmiertne Wycofanie się z życia społecznego i rodzinnego Zaburzenia termoregulacji Nieodparta potrzeba spotkania się z najbliższymi Nietrzymanie moczu i stolca Mówienie „ja umieram” Zaburzenia krążenia obwodowego, zimna i lepka skora, sinica, plamy na skórze związane z zastojem krwi Halucynacje wzrokowe, słuchowe (dotyczące często osób, które zmarły, a był bliskie umierającemu) Spadek ciśnienia tętniczego Tzw. świadomość zbliżania się śmierci Zapadnięcie gałek ocznych, niedomknięcie szpar powiekowych Nietypowe pragnienia, zachowania (np. chęć spakowania się, przebrania, wyruszenia w podróż Agonia – etapy Agonia to stan bezpośrednio poprzedzający śmierć. Etapy agonii to: życie zredukowane – osłabienie fizjologicznych czynności podstawowych układów życie minimalne – dalsze zmniejszanie przejawów życia śmierć pozorna – okres życia minimalnego stwarzającego pozory śmierci śmierć kliniczna – ustanie czynności podstawowych układów życie pośrednie – śmierć osobnicza i śmierć biologiczna (reakcje interletalne) Zgodnie z definicją, śmierć kliniczna oznacza zanik widocznych oznak życia organizmu, takich jak akcja serca, oddech czy krążenie krwi. To stan, w którym znajduje się człowiek w ciągu kilku minut po ustaniu krążenia i oddychania z zachowaniem pewnych funkcji mózgu. Zabiegi reanimacyjne mogą jeszcze przywrócić życiowe organizmu. Śmierć mózgowa oznacza natomiast trwałe i nieodwracalne zahamowanie wszelkich czynności mózgu. Symptomy agonii Na zbliżanie się do ostatniej fazy postępującej choroby nowotworowej i bliskiego odejścia mogą wskazywać następujące objawy śmierci: nagłe pogorszenie się stanu zdrowia; znaczne osłabienie, wyczerpanie organizmu; chory nie opuszcza łóżka, nie ma na to już siły, spędza w nim większość dnia; chory wymaga pomocy przy wszystkich czynnościach codziennych, takich jak pielęgnacja, załatwianie potrzeb fizjologicznych, picie, czy jedzenie; wyniszczenie organizmu – wydaje się, że chorego jest „coraz mniej“, spadek masy ciała; senność, zaburzenia świadomości, brak zainteresowania otoczeniem; zmniejszone przyjmowanie płynów i pokarmów; trudności w przyjmowaniu leków; ból totalny, wszechogarniający, który wiąże się nie tylko z bólem fizycznym, ale i z cierpieniem dotykającym człowieka ze wszystkimi jego sferami osobowości: z bólem psychologicznym (osamotnienie związane ze zrywanymi więzami ludzkimi;) z bólem socjalnym (poczucie bezwartościowości); z bólem duchowym (chory mówi o utracie sensu życia). Towarzyszą mu: bezradność, brak nadziei, utrata znaczenia i sensu życia, trwanie bez końca (myślenie: „niech to się wreszcie skończy“). ZAJRZYJ: FAZY UMIERANIA CZŁOWIEKA – KUBLER ROSS Agonia w chorobie nowotworowej Jedną z końcowych faz umierania jest faza agonii. Jest to ostatnie 48 godzin w życiu osoby chorującej. Oto najczęstsze objawy śmierci i agonii: głośny oddech, nazywany „rzężeniem przedśmiertnym“ – jest to typowy dla procesu umierania objaw fizjologiczny i dotyczy 90% umierających. Oddech ten jest spowodowany osłabieniem siły mięśniowej mięśni gardła, krtani i tchawicy oraz zaleganiem wydzieliny. Oddech ten jest często dużym zmartwieniem dla rodziny i bliskich, którzy obawiają się czy umierający nie cierpi. Choremu z charczącym oddechem można pomóc przez odpowiednie ułożenie (pozycja wysoka lub półwysoka), zachowanie właściwej temperatury (ok 19C) i wilgotności powietrza (55-60% wilgotności) oraz odsysanie wydzieliny z gardła chorego za pomocą elektrycznego ssaka (rozwiązanie dyskusyjne); wyostrzenie rysów twarzy, woskowa cera, brunatne zabarwienie skóry; zaburzenia w oddawaniu moczu; nasilony ból nowotworowy – związany z odleżynami, ból kostny; sinica dystalnych (najbardziej oddalonych od serca) części ciała (wargi, palce, płatki uszu); niepokój i pobudzenie psychofizyczne (omamy, urojenia, objawy wytwórcze i odbieranie bodźców nieistniejących); duszność i panika oddechowa (subiektywne uczucie trudności w oddychaniu, które zmusza pacjenta do zwiększenia wentylacji lub ograniczenia aktywności; lęk przed uduszeniem); suchość w jamie ustnej – jest dużym stresem dla bliskich. Pomocne w suchości może okazać się podawanie niewielkich ilości płynów, zwilżanie i nawilżanie (wazeliną) warg oraz ewentualne podanie kostek lodu do ssania; postępujące odwodnienie organizmu; podsypianie, utraty przytomności, brak kontaktu, utrudniona komunikacja z chorym. ZOBACZ: JAK TOWARZYSZYĆ UMIERAJĄCEMU Bliska śmierć – jak towarzyszyć w umieraniu „Szczera rozmowa o zbliżającej się śmierci ma dla obu stron wyzwalającą moc, ale strasznie trudno jest się na nią odważyć. Dobrze jest, kiedy ludzie spotkają się w końcu w tej – znanej obu stronom – prawdzie, rzucają się sobie na szyję, przestają udawać i zaczynają ze sobą rozmawiać. Wtedy zazwyczaj następuje nieprawdopodobny proces zbliżenia, podsyca go świadomość, że to naprawdę ostatnia szansa. Trzeba jednak pamiętać, ze w całym tym procesie dowódcą – jeśli, oczywiście, zechce – powinien być pacjent. Ciepłe gesty okazują się bardzo przydatne w najbardziej tragicznych momentach życia, kiedy nie mamy słów, żeby kogoś pocieszyć, albo ta druga osoba nie może nas usłyszeć. Jak chociażby wyrazić bliskość mamie, która jest nieprzytomna? Można tylko gładzić ją po ręku, nic nie mówić, tylko tym gestem i myślami wyrażać jej czułą bliskość. Niektórzy – zwłaszcza ludzie starzy – nie tylko przeczuwają swoją śmierć, ale też traktują ją zupełnie naturalnie, jako oczywisty etap życia. Takie osoby sprawiają wrażenie, jakby im już było w doczesnym życiu za ciasno. Nam, którzy musimy rozstać się z naszymi umierającymi ukochanymi, zazwyczaj trudno jest zgodzić się na to rozstanie. (…) Towarzyszenie bliskiemu człowiekowi w jego umieraniu jest tak samo ważne jak obecność przy każdym istotnym życiowym wydarzeniu. Nasza obecność przy tych, którzy odchodzą – nawet wtedy, kiedy dla nas jest obciążająca – jest dla nich ważna i warto się na nią zdobyć. Oczywiście dla nas, którzy zostajemy, też jest cenna – pomaga później, w czasie żałoby, coś istotnego zamknąć. (…) Dla tych, którzy pozostają, na pewno ważne jest, że byli ze swoimi bliskimi do końca. Często ludzie rozpaczają, że nie zdążyli, że się spóźnili o kilkanaście minut albo, zmęczeni czuwaniem, zasnęli. Czasem można jednak odnieść wrażenie, że niektórzy odchodzący wolą umierać w samotności. Bywa, że rodzina wiernie czuwa przy łóżku chorego, ale wystarczy, że ktoś z najbliższych wyjdzie tylko na chwilę, choćby do toalety, a umierający wykorzystuje ten moment, żeby odejść – jakby się chciał wymknąć niepostrzeżenie. Może śmierć jest tak intymnym przeżyciem, że chce się być w momencie umierania samemu?” Ksiądz Jan Kaczkowski – fragmenty z książki Szału nie ma jest rak CZYTAJ: CO TO JEST SEDACJA TERMINALNA Umieranie na raka. Przed ostatnim pożegnaniem. Śmierć jest tematem tabu i boimy się o niej mówić. Musimy jednak spróbować zmierzyć się z tym, co nas spotkało i przełamać strach Umierającemu prawdopodobnie żadne słowa nie dadzą pccieszenia, ale zrozumienie i wsparcie sprawią, że będzie mu lżej, gdy odczuje silną obecność tego, kto pomoże mu „przejść na drugą stronę” Przeżycie ostatnich tygodni, dni i godzin w poczuciu bliskości jest bardzo ważne. Chory odejdzie ze świadomością, że był kochany. Rodzina i bliscy pozostaną z dobrymi wspomnieniami i przekonaniem, że zrobili wszystko, co było w ich mocy. Zdecydowana większość chorych pragnie odejść w swoim domu, w otoczeniu ludzi, których kochają. Samotna śmierć w szpitalu jest smutna, a brak wsparcia w najbardziej intymnych chwilach życia może przynieść wiele dodatkowego cierpienia. Decyzja o uśmierzaniu bólu przed śmiercią jest indywidualną sprawą, ale warto omówić te kwestie z chorym i poznać jego wolę. Jeśli osoba umierająca jest wierząca, to przygotowanie do ostatniej spowiedzi może pomóc uporządkować myśli i przynieść ukojenie. Nie warto zostawiać trudnych i ważnych rozmów „na potem”. Z czasem kontakt z chorym pacjentem może być coraz bardziej utrudniony. CZYTAJ: ŻAŁOBA PO STRACIE BLISKIEGO
Jak ujawnił sondaż przeprowadzony przez YouGov na grupie 2,1 tys. Brytyjczyków, większość osób nie wie, jakie są objawy zaburzeń łaknienia. Aż 79 proc. badanych nie było w stanie określić psychologicznych symptomów anoreksji i bulimii, takich jak zaniżona samoocena oraz wypaczone postrzeganie masy własnego ciała. Często jest tak, że rodzice nie dopuszczają myśli, że ich córka cierpi na zaburzenia łaknienia. Przyznała się do tego Lynda Kent, której córka zachorowała z tego powodu przed 15 laty, kiedy miała 19 lat. - Nie chciałam dostrzec, że ten problem występuje w naszej rodzinie, aż w końca uświadomiła mi to moja druga córka - powiedziała dziennikarzom. Brytyjska organizacja charytatywna Beat podkreśla, że wczesne wykrycie anoreksji i bulimii jest bardzo ważne, bo im szybciej zostanie zastosowane leczenie, tym bardziej jest ono skuteczne. Może ono uchronić przed wyniszczeniem organizmu, bo choroby te mogą okazać się śmiertelne. Lynda Kent zwraca uwagę, że początkowe objawy zaburzeń łaknienia - np. zaburzenia nastroju - mogą być mało widoczne. - Moja córka była bardzo wycofana i zdystansowana - wspomina. W kolejnym etapie osoby dotknięte tymi chorobami robią wszystko, żeby ukryć przed bliskimi i znajomymi, że nic je jedzą. Pod tym względem zachowują się jak alkoholicy, którzy starają się ukryć butelki z alkoholem i swoje uzależnienie. - Córka przekonywała nas, że już jadła albo że jadła razem z przyjaciółmi - opowiada Kent. Opisała również, jak córka miała zjeść pozostawionego w lodówce kurczaka: wyjęła z mięsa kosteczki i wyrzuciła je do kosza, natomiast mięso powędrowało za ogrodzenie domu. Andrew Radford z organizacji Beat twierdzi, że najczęstszymi objawami zaburzeń łaknienia są zmiany zachowania, obsesja na punkcie jedzenia, zaburzone postrzeganie własnej masy ciała i sylwetki, a także ciągłe zmęczenie i zaburzenia koncentracji uwagi, wychodzenie do toalety po zjedzeniu posiłku oraz nadmierne uprawienia sportu. Kent podkreśla, że zaburzenia łaknienia to choroba mózgu, ich powodem jest brak poczucia bezpieczeństwa i kontroli. - Żywność jest jedyną rzeczą, którą są (te osoby) w stanie kontrolować - opisuje. Brytyjka dodaje, że jej córka zmagała się z chorobą przez ponad 10 lat. Leczyła się prywatnie w USA, obecnie jest producentką stacji telewizyjnej BBC. Dowiedz się więcej na temat:
cierpi na brak łaknienia